mam już normalnie dość, dość !!!

…jadąc dzisiaj pociągiem zacząłem rozmawiać z chłopakiem siedzacym obok mnie, po paru minutach opowiadania wiedział o co chodzi w projekcie poipoi i był zachwycony. Łatwo się pisze.
To była tylko przygodna rozmowa w pociągu.

Wracałem z Warszawy po nie udanej rozmowie z polskim inwestorem. Prezentacja trwała 4 godziny. Miałem ze sobą wszystkie materiały, czyli 700 kartkowe tomisko wszystkich dokumentów piśmiennych, prezentację on-line prototypów w netbooku, plansze kartonowe i rollup.

rozmowa przebiegała sprawnie, wszystko zrozumiałe ale nie zaiskrzyło – wg. słów Inwestora: „obawiam się, że tego nie da się zrobić”. dośc. mam już dość polskich inwestorów. Pisałem o tym wcześcniej, nie mają głowy do większych interesów. nie potrafimy myśleć globalnie. Z dużym prawdopodobieństwem była to ostatnia prezentacja w Polsce. na razie mi się nie chce.

W domu też nie najlepiej. Kilka tygodni temu przed wyjazdem do Warszawy na nagranie Dragons’Den żona pobiła mnie. 2 tygodnie bolała mnie skroń. Pochwaliłem się że dostaliśmy się do programu, czyli przeszliśmy casting. Zaczęła powątpiewywać, potem zrzędziła, zwymyślała. Porosiłem ją raz aby przestała najnormalniej, potem drugi. nic. powiedziałem zatem że jej pomogę i rozbiłem talerz. opanowała ją furia. chiała roztrzaskać notebooka, udało jej się rozdeptać myszkę.

Oczywiście na DragonsDen przegraliśmy. Zanim padło pierwsze pytanie dwóch się już wycofało gdyż nie zrozumiało. Zadano nam jedno pytanie: „czy może Pan opowiedzieć o tym w dwu słowach?” – nawet nie zdaniach. Od razu zrozumieliśmy, że byliśmy zaplanowanym mięsem armatnim, czego trochę się spodziewaliśmy. Po prostu w tym programie musi także ktoś przegrać.
Pan Krzysztof Golonka jako inwestor zabrał głos i oznajmił, że absolutnie niczego nie zrozumiał o co nam chodzi. Szkoda cokolwiek komentować. Nagranie ma być podobno puszczane od początku marca na 4.
Najwspanialsze z wszystkiego było to, że pojechaliśmy wszyscy trzej ja, Bolo i Adam. I to było wydarzenie i to się liczyło. Bardzo mnie wsparli tym psychicznie, że się zmobilizowali i pojechali.

Zwierzęta nic nie czują…

…czy Dodaj obrazkoty też?

dentysta marzenie

Zaraz po tym jak odprowadziłem młodszego syna do szkoły, wybrałem się w daleką podróż do …dentysty. Wpierw podjechałem do siedziby aby podbić własną książeczkę zdrowia i wyleciałem aby zdążyć na dworzec autobusowy.

Od 2 tygodni liczę dni aby wreszcie wybił 15 grudnia, k…boli mnie ząb. Boli mnie właściwie już 1,5 miesiąca. Zelżało trochę jak odstawiłem kawę, potem znów zaczął więc odstawiłem herbatę, a na końcu, czyli ze dwa tygodnie temu odstawiłem nawet kawę zbożową. Popijam tylko zimną lub gorącą wodę. I zjadłem 2/3 paczki ibupromu.

Dzisiaj miał być ten dzień zbawienia. Odgrzebałem kontakt do siostry znajomej, która była stomatologiem na umowie z NFZ. Niestety, miała gabinet 10 km po za Poznaniem, w Swarzędzu. Ruszyłem więc autobusem.

na miejscu już w poczekalni czytam, krótka piłka: osoby prowadzące działalność gospodarczą powinny wykazać się wpłatami składek. A ja ich nie wpłacam już od…o kurde, już od 2 lat. No bo nie mam z czego. ZUS mi już depcze po piętach, na razie naliczyli mi z 15 k.

To samo mi oznajmiła znajoma. Stwierdziła, że będzie musiała mnie tym obciążyć, no więc powiedziałem uprzejmie dziękuję i wyszedłem… na zaśnieżony piękny Swarzędz i udałem się na przystanek autobusowy a póki co zażyłem 2 pigułki ibupromu aby nie myśleć i nie złorzeczyć gdyby mój ząb, który od rana dziwnie był spokojny zaczął nagle „gadać”.

Ech. Dziwna ta historia, chodzi mi o te zadłużenia. Doprowadziłem do tego stanu świadomie, małymi kroczkami. Miesiąc za miesiącem trzeba przecież ZUS płacić. Zaczęło się od tego, że „trzeba” było założyć firmę. Trochę byłem obligowany sytuacją, trochę mnie wpędzili w to ludzie ale przede wszystkim miałem nadzieję, że to wszystko ruszy. Dlatego była potrzebna firma i ta cała otoczka. Nie grałem, szedłem wraz z innymi na całość. A tu jak na razie nic. Groteska.

Groteska, groteska, groteska. Projekt dojrzał jak nigdy przedtem. Jest opisany, przetestowany, przeliczony, zbadany pod kątem technologii, wiemy jak zacząć, wiemy co po starcie, wiemy czego nie na starcie…tylko projektu w sieci nie ma. A my, a ja z wolna wyczerpani.

Ziemowit Gólski

nie będę narzekał, nie będę narzekał, nie będę…

to wspaniała sprawa, taki blog. Kiedyś jako chłopiec pisałem pamiętnik – kilka miesięcy. Innym razem dzień po dniu podczas wyprawy rowerowej do Rzymu spisywałem dzień po dniu co się wydarzyło.

Dzisiaj spisuję przygodne myśli w temacie koncepcji projektu, co robię jak tylko nadarzy się okazja od 12 lat. Piszę też czasami jakieś sentencje oraz spisuję powtarzające się sny. Może w przyszłym roku opiszę kilka snów i coś powiem o nich.

W domu przez ostatni miesiąc było dość spokojnie. Z końcem października oddaliśmy miastu pokój. Jak już pisałem zrobiło się ciaśniej i między mną a żoną znów się zakotłowało. Stąd dla oddechu i z powodu nadziei w Zawody odWażka do końca listopada tylko nocowałem w domu.

I to było w jakiś sposób uspokajające. Między mną a żoną nie było gorąco ale stabilność tej sytuacji i absolutny brak wyrzutów ze strony żony – a nawet dawało się wyczuć lekkie zrozumienie do tego że walczę, że się bardzo staram i że z pewnością wygram – było budujące.

Kocham żonę i ufam, że ma tyle samo mocy co ja. Wiec jak coś ja zbuduję to ona może to zepsuć. i zapewne odwrotnie. Nie wyczuwamy co psujemy sobie nawzajem. Nie posuwamy się naprzód.
Ona jest pierworodnym dzieciakiem i ja. Chyba za dobrze wiemy jak sobie najlepiej poradzić z życiem. A, że nie praktykujemy powstrzymywania emocji, wyrażamy je wzajemnie i tak to już jest…. czasami pięknie, czasami lecą graty ale bieda piszczy.

Dziś znów wszystko popsuliśmy. Chciałem zaproponować żonie zrobienie porządku w przepełnionej szafie z ręcznikami, gdyż właśnie dokręcałem zawiasy, które już tego nie wytrzymywały – „przecież nie korzystamy z tych wszystkich ręczników”.

To nie był dobry początek rozmowy. Dzisiaj też nadeszło zawiadomienie o zaległym czynszu za 3 miesiące w kwocie ponad tysiąca złoty. Do tego zaległy prąd i gaz, razem 350 zł i zbliżająca się gwiazdka. Żona ma jakieś problemy w pracy, nie wiem co się stało ale jest zagrożenie, że może ją utracić a z jej pensji za pracę na pół etatu żyliśmy w całym 2009 i 2010 roku, zanim się nie pojawiły pieniądze unijne. Ja też znów od dwóch miesięcy prawie nic nie przynoszę.
Dwa tygodnie temu podjąłem pierwsze kroki w kierunku poszukiwań innego zatrudnienia.

ładna pogoda, śnieg pada… biało…skrzypi pod nogami

zbliżają się święta, czas wypoczynku. Potem Nowy Rok 2011.

o…chyba mamy atak hakerski, Antywirus Security Essentials wykrył trzy wirusy nieznanego pochodzenia i poprosił o ich wysłanie do centrali.

ładna pogoda, śnieg pada… biało…skrzypi pod nogami

zbliżają się święta, czas wypoczynku. Potem Nowy Rok 2011.

o…chyba mamy atak hakerski, Antywirus Security Essentials wykrył trzy wirusy nieznanego pochodzenia i poprosił o ich wysłanie do centrali.

można uznać odWażkę za plajtę

no niestety, odzew z sieci był skąpy. Ktoś mnie pouczał, że za darmo nic w sieci nie ma. Chociaż za darmo u nas nie było w perspektywie czasu. Zanotowaliśmy 17 zgłoszeń i ok 1500 wejść. Ze zgłoszeń i odwiedzin można stwierdzić, że inwestorów wśród programistów jeszcze nie ma. Na rynku za robotę się płaci w czasie teraźniejszym.

Jeśli chodzi o programistów moje wnioski z powyższego są następujące:
- nie wiedzie się im na tyle dobrze aby mieli głowę do inwestycji,
- ostra konkurencja zmusza do walki o pracę
- pracy jest jeszcze na tyle dużo, że warto o nią zabiegać i jej szukać
- rynek ciągle jest nienasycony w nowe pomysły warte zrealizowania
- ta grupa ludzi w Polsce jeszcze długo nie skrzyknie się aby zrobić coś wspólnie.
- ta akcja pokazuje też, że nie mamy do siebie zaufania

Jeśli chodzi o realizację odWażki, wnioski są takie:
- amatorskie przygotowanie oprawy
- błędy w tekstach, za dużo tekstów
- brak dedykowanej strony głównej
- pośpieszne przygotowanie
- błędy w funkcjonowaniu wysyłki zaproszeń.

Rezultaty:
Napracowaliśmy się, powstały nowe teksty, doszło kilka korekt, podsumowań, pozbieraliśmy do kupy co nie co na naszej witrynie i jesteśmy do czegoś lepiej przygotowani. Tylko do czego?

Źle zaadresowany list – dla Sądu jest dobrze.

podzielę się ciekawym spostrzeżeniem.

Otrzymałem dwukrotnie awizo o nadejściu ważnego listu ale gdy udawałem się dwukrotnie na pocztę aby go odebrać Pani w okienku nie mogła mi go wydać gdyż mimo, że był poprawnie zaadresowany na moje nazwisko, bardzo popularne jak i samo imię, nie mogła mi go wydać gdyż adres się nie zgadzał. Numer lokalu, pod którym mieszkam jest 6a a na liście był 5.

Był to list od sądu w reakcji na moje zażalenie na postępowanie komornika w sprawie zajmowanego pokoju. Więc złożyłem zażalenie do sądu na jego zaoczne postanowienie w w.w. sprawie gdyż nie byłem w stanie odebrać listu (wyjaśniając całą sytuację z adresem) a sąd je uchylił argumentując, że pismo zostało należycie dostarczone.

Przeczytałem, fragment pisma od sądu Pani z okienka na poczcie – trwała twardo na swoim stanowisku, że mają taki przykaz, że tak mówi prawo.

Ziomal nie może się wyartykułować

prowadziłem Ciekawą korespondencję z potencjalną osobą na mogącą udzielić wsparcia organizacyjnego i programistycznego.

1 list ——————————————————-

>> dziękuję za zainteresowanie.
>> W zasadzie mamy tę sprawę podziału udziałów dobrze przemyślaną i
>> zorganizowaliśmy w tym celu przedsięwzięcie o nazwie www.odwazka.pl. -
>> ta formuła gwarantuje nam w miarę sprawiedliwy podział udziałów gdyż
>> jest w nich zawarta ocena, której podstawą są wykonane części
>> projektu, które każdy może zobaczyć i naszę ocenę zweryfikować.
>> jeśli chodzi o kwestie finansowe, o które się Pan uprzejmie nie pyta
>> to wstępnie zawarte są one w dokumentach dla
>> inwestorów http://kapewu.pl/wiki/index.php?title=Adresy_i_dokumenty_zwi%C4%85zane_z_POI#Dokumenty_dla_Inwestor.C3.B3w

2 list ————————————

>> Witam!
>> Odzywam się ponownie. Tak już jest, że projekt przytłacza. Może Pan
>> nie do końca wiedzieć o co tak naprawde chodzi. Lub za szybko
>> stwierdzić to nie zadziała. Wiem, że trudno się jest zdecydować -
>> wchodzimy w to i robimy a później zobaczymy co z tego bedziemy mieli.
>> Człowiek potrzebuje zrozumienia. Coż kiedy nad projektem pracowało
>> kilkadziesiąt osób a z niezrozumiałych powodów on nie stoi. Do tego
>> miejsca doszło już setki ludzi, inwestorów – służę dlatego pomocą w
>> dalszej exploracji tematu.
>> w załączniku świeży tekst.
>> Czy mogę liczyć na odpowiedź?
>> pozdrawiam
>> Ziemowit Gólski, ziomal

3 list i moja odpowiedź

Witam!
dziękuję za szczerość. Wie Pan co? jest w tym dużo racji. Sposób mojego podejścia jest mało praktyczny, ci nieliczni u których znajduję zrozumienie może są tak samo dziwni i mało prakyczni. Ręce mi opadają. Wiem, że nawet nie nadaję się na to stanowisko ale nie ma nikogo kto by pociągnął projekt dalej, każdy się dorzuca z pomysłem, mowi że fajne i idzie dalej.
Jeśli projekt jest ok, róbmy to, jak tylko ktoś przejmie pałeczkę ja się usuwam w cień.
> Szanowny Panie Ziemowicie,
> nie jestem pewien czy zaliczam się do tego 1%, który „wyczuwa potencjał
> projektu i jego znaczenie”. Ilość niekonsekwencji, które znajduję w Pana
> tekście raczej mnie nie zachęca. Pomysł jest może ciekawy, rozwojowy
> itd. Jednak sposób podejścia do jego realizacji zupełnie nie pasuje do
> mojego stylu myślenia, wyrażania myśli a zwłaszcza ich realizacji.
> Konkretne przykłady:
> 1. Załączony „świeży tekst” już czytałem parę dni temu, gdzieś na
> Waszych stronach… zapchał mi Pan skrzynkę prawie megabajtem informacji
> dostępnej gdzie indziej. Zmieściłby ją plik tekstowy o objetości do 20
> KB (jeden z załączonych obrazków ma charakter reklamowy a drugi nie
> przetłumaczony z angielskiego można było zastąpić trzema treściwymi
> zdaniami po polsku , które mogły więcej wyjaśnić) – wystarczyłby zwykły
> link.
przepraszam
> 2. W tytule tekstu jest „intratność” co znaczy zyskowność a na 3 stronie
> tekstu czytamy „Portal jest docelowo niekomercyjny” mam duże
> doświadczenie ekonomiczne i finansowe – nie wiem co tak naprawdę autor
> miał na myśli a co chciał przekazać czytelnikowi.
już pewien analityk powiedział mi, że to nowy model biznesowy. Projekt jest osadzony w realiach rynkowych bardzo mocno i generuje ogromny dochód (jest odobny dokument o źrodlach dochodu) a więc komercyjny – ponieważ dzieli się z użytkownikami w swej docelowej wersji 100% zyskiem więc jest dla ich właścicieli i otoczenia niekomercyjny. Takie projekty są postrzegane inaczej przez media i to chciałem uwypuklić.
Czas w którym twórcy mogliby zarobić to pierwsze kilka lat.
> 3. „Coż kiedy nad projektem pracowało kilkadziesiąt osób a z
> niezrozumiałych powodów on nie stoi” – takie zdanie napisane przez osobę
> chyba najlepiej zorientowaną w projekcie budzi zdumienie, ponieważ
> równie dobrze za rok mógłby Pan napisać: „Coż kiedy nad projektem
> pracowało kilkaset osób, kilkudziesięciu inwestorów umoczyło kilkaset
> tysięcy a z niezrozumiałych powodów projekt leży i kwiczy”. Proszę
> darować szczyptę złośliwości ale ktoś powinien wiedzieć dlaczego coś
> poszło źle, żeby nie pogarszać sprawy ale zawrócić z ślepej drogi i
> pójść właściwą.
dlaczego poszło nie właściwie tutaj się wiele dowiedziałem po raz kolejny od Pana. Działam w pojedynkę. Mam 4 ludzi którzy po prostu się zgadzają ze mną i pomagają mi. W naszej sytuacji robimy najwłaściwsze ruchy. Faktem jest, że na poprawę tekstów nie ma czasu a to nie moja najlepsza strona. Czekam, zatem na tego człowieka, który zrozumie mnie między wierszami.
> 4. Nalega Pan: „Poważnie przeczytaj kilkakrotnie nie tylko ponieważ
> temat jest skomplikowany ale z powodu, że na ideę tzw. POI złożyło się
> kilkaset pomysłów od kilkudziesięciu osób przez kilka lat.” ale czy
> czytelnik/inwestor/programista rzeczywiście ma obowiązek kilkukrotnego
> odczytywania takich niekonsekwencji (może to właśnie one są tą nieznaną
> przyczyną…?).
Problem wychodzi później w rozmowach, podczas prezentacji. Fachowcy od internetu, biznesu i spraw ludzkich zadaja trywialne, oczywiste pytania a uzyskując podobną odpowieź dziwią się, komu? Mnie. Nie skupiają się na projekcie na powrót tylko wiszą na bzdurnej odpowiedzi a ja nie jestem zobowiązany do tego aby ich pouczać, wyjaśniać bezzasadność pytania itd. Dlatego ta prośba o kilkukrotne przeczytanie bardziej odności się do prośby o wczytanie się ogolnie w projekt, ponieważ to nie jedyny tekst, jest ich więcej i ażeby uzyskać efekt synergii różnych opisanych funkcjonalności w wyobrażeniu sobie działającej obszernej aplikacji nie jest łatwym zadaniem i nie przychodzi po krótkim zapoznaniu się.
Jako niewielki dowód przytaczam już kilkunastokrotnie obserwowane zjawisko. Ludzie, programiści, graficy, copywriterzy, którzy pracują ze mną i czytali nie jeden tekst, omawiali drobiazgi funkcjonalności, uczestniczyli w swojej i prezentacjach PP dla innych – po dwóch, trzech miesiącach przychodzili i oznajmiali: – Ty ja dopiero teraz zajarzyłem o co tu chodzi, mimo że zdarzało się już raz im to powiedzieć wcześniej. No nie wiem jak mam ten nasz problem z wyartykułowaniem ideii projektu przybliżyć: nie dosłownie, pomiedzy słowami, miedzy wierszami.
> 5. Pisze Pan: „Mimo to do twórcy należy obowiązek wyłuskania idei
> pomysłu w 10 zdaniach, jeśli chce go sprzedać. Do rzeczy…” i… w
> następnych 10 zdaniach pisze Pan ogólniki, które zniechęcają mnie do
> ukończenia pierwszego czytania tego tekstu.
> Chętnie wziąłbym udział w realizacji tego (lub wielu innych
> rewelacyjnych pomysłów) ale jeśli po kilkunastu minutach poszukiwań
> udaje mi się znaleźć hasło WIDGETY, dość mętnie określone to nie widzę
> tu miejsca dla siebie. Szukam na czym polega zyskowność przedsięwzięcia
> i… nie mogę znaleźć.
Zysowność ! jest biznesplan i kalkulacja. Wiele lat porównywania statystyk i sposobów zarabiania różnych portali, to mój konik. W pliku dotyczącym źródeł dochodu (nr.12) sa przedstawione tylko te oczywiste i takie, które jakoś da się wytłumaczyć. Na to potrzeba kilku godzin. Dlaczego? zbyt wiele pytań rodzi się w trakcie, powstają nowe pomysły – to ciągle etap tworzenia, kiedy portal będzie stał wszystko stanie się jasne i proste. Jeśli chce się tego teraz doświadczyć należałoby słuchać, czytać, oberzeć prezentację – nie pytać – i pobudzić wyobraźnię. To oczywiste, wiąże się to jednak z pewnym wysiłkiem gdyż elementów funkcjonalnych do połączenia w umyśle jest może z 50. Z reguły ludzie wytrzymują godzinę koncentracji i to by było ok. gdyby kontynuowali „opowieść” przyszli na kolejne spotkanie. Zapomnij Pan, nikt nie ma czasu na na taki biznes.
Załączam pismo przewodnie do biznesplanu (wartośc 15000zł, sporo czasu, dyskusji). Prognozy są ostrożne i zaniżanie występujących tam kwot po prostu nie ma sensu. Są już zaniżone o dobre 90%. Na ten list, któraś z firm JointVenture zareagowała: „to jest szastanie milionami” i nie zapytała o biznesplan i kalkulację.
> Jeśli jest to celowe ukrywanie istotnych informacji, to ja nie znajdę
> czasu na zabawę w podchody. Jeśli jest to brak umiejętności trafnego
> ujmowania istotnych innowacyjnych treści,
to drugie, naprawdę to drugie. Czasami w ramach jakiejś mikrostrategii coś ukrywam na pierwsze wejście, teraz już nie mogę. Jeśli nie wystartuję intensywaniej z projektem załatwi mnie US, ZUS, PARP i żona.
>
> to jasne się stają przyczyny
> dotychczasowych problemów i niczego dobrego nie zapowiada to na
> przyszłość.
Nie sądzę ale rozumiem. Moja rola to jeszcze teraz być na stanowisku, a to już 12 lat. Mam naprawdę dosyć mimo, że projekt gwarantuje mi spokojne i przestronne życie gdyż teraz od 7 lat mieszkamy w 4 osoby na 36m.
jeszcze raz dziękuję za miłą konstruktywną krytykę i przepraszam za moje niekonsekwencje.
pozdrawiam serdecznie i życzę samych sukcesów

ZG

śmieją się z nas na potęgę…eh

cytuję komentarze do naszego ogłoszenia na:

- Nie tylko zróbmy, ale jeszcze za niego zapłaćmy (albo źle wyczytałem, albo programista płaci 1zł inwestor 100zł).
- Nagroda główna: odlewana statuetka ;D Będzie ostra rywalizacja ;D
- bauhaahahahah dobre – zróbmy portal w ramach konkursu!! :> YEAH!!
- frajerów szukacje?

odpowiedz prywatna do jednego z komentujących:

> frajerów szukacje?

nie wiem skąd taka opinia. Już 4 firmy przerwały realizację budowy bo ich projekt normalnie przerósł.
Nie chodziło mi o to aby wzbudzać takie emocje. A Pan umieścił już kolejny wpis w tym samym tonie. Dziękuję mimo to za opinię, ona też jest dla nas ważna. To dużo bardziej cieszy niż milczenie.

Jeśli chodzi o projekt portalu. Sami Postawiliśmy na jedną kartę, inwestując nasze grosze, potem znalazł się jakiś znajomy inwestor, wreszcie pieniądze unijne. Nie jestesmy programistami ale doskonale wiemy czego chcemy, Te zawody odWażka to dla nas i dla portalu może ostatni ratunek. Jesteśmy więc w potrzebie.

Wiem, nadajemy się do wyśmiania. Powstrzymujemy się jednak przed sprzedażą projektu gdyż jest dużo warty. Są wyliczenia, kalkulacje, expertyzy, za które nawet słono płaciliśmy. I to już zaczyna brzmieć trochę profesjonalniej. Tak jednak nie jest. Aktualnie jest nas piątka i skupiamy się na organizacji zawodów, dzisiaj jutro wysyłamy powiadomienia do ponad 2000 firm w Polsce. Na stronach udostępniamy cały opis projektu, jeśli ktoś go skradnie to lepiej że to bedzie w Polsce.

Ja osobiście zarezerwowałem sobie 2% udziałów w projekcie, może się zatem zdażyć że freelancer, który tylko weźmie udział w zawodach odWażka a wcale nie zdobędzie głównej nagrody będzie miał wyższy procent ode mnie, gdyż każdy zawodnik staje się udziałowcem.

OdWażka to w sumie pikuś, te zawody to tylko przykrywka na współpracę dobrowolnych firm i freelancerów – dopiero projekt POI o który tutaj chodzi jest wyzwaniem. Był udoskonalany, obliczany w swej koncepcji przez wiele lat i dołożyło sie do niego kilkadziesiąt osób. Wszystkie są wymienione na naszych stronach. Szkoda gadać…he – po prostu nie umiem się dogadać.
—————-

pozdrawiam serdecznie
Ziemowit